niedziela, 28 kwietnia 2013

Gwieździste niebo NYC

Dzisiaj przedstawię Wam mój weekendowy manicure, który stworzyłam w piątek, na sobotnie wyjście w kolorze niebieskim. Jak wiecie nie mam dużo lakierów w kolorach niebieskich/zielonych może po dwa odcienie. Dopiero się do nich przekonuję.

Zdecydowałam się na ciemny kobalt, który kojarzy mi się nocnym niebem.
Kupiłam go w tamtym roku za śmiesznie niską cenę, przy okazji zamówienia online, ale nie malowałam nim jeszcze paznokci, zupełnie nie wiem czemu miałam takie opory. 

 Dodatkowo zakochałam się w małym lakierze CHIC, który ostatnio pokazywałam i pomalowałam nim wszystkie paznokcie, dzięki czemu efekt postanowiłam nazwać "Gwieździste niebo"
Efekt szalenie mi się podoba, a CHIC dodaje uroku i niesamowitego blasku!

Lakiery, których użyłam:



1. Lakier NYC, odcień 115
2. Lakier sezon CHIC, odcień 37
3. Wysuszacz do paznokci Sally Hansen

Całość wyschła ekspresowo, niespełna 30 min później spokojnie poszłam się kąpać i NIC się nie naruszyło. Po raz kolejny, przy regularnym używaniu wysuszacza stwierdzam, że jest REWELACYJNY!

A oto efekt 
(zdjęcia są robione w różnym świetle, ponieważ przez lakier CHIC, który jest maksymalnie błyszczący, lampa niemiłosiernie się odbija od srebrnych hologramów i efekt nie jest tak "bombowy" jak na żywo- żałuję) :









Krycie lakieru NYC jest maksymalne, nałożyłam jedną warstwę i w zupełności ona wystarczy. 
Lakier nie robi smug, zacieków ani nie widać ruchów pędzla po zaschnięciu.
Pędzelek ma cienki, równy i wąski. Maluje łatwo i dokładnie. Nie ma najmniejszego problemu, a nawet łatwo można manewrować przy skórkach mimo ciemnego koloru.
Trwałość, dzisiaj mamy niedzielę a na środkowych paznokciach już mam delikatnie zdarty, natomiast wiem, że dużą winą jest moja praca i częste moczenie rąk w detergentach i mycie co kilka minut. Niestety dodatkowo też mam słabsze paznokcie ostatnio.
Ogólny ich stan po 2 dniach jest OK, wystarczy domalować i będą jak nowe na minimum 2 dni jeszcze.
Nie jestem zaskoczona, bo mało który lakier trzyma się bez naruszenia ponad 2 dni ;) 

A Wam, jak podoba się efekt ?

Pozdrawiam!


pirelka

piątek, 26 kwietnia 2013

Isana, Płyn do kąpieli, Jabłko i wanilia, 750 ml

Na wielu blogach już jakiś czas temu pojawiła się recenzja
 "Isana, Płynu do kąpieli, Jabłko i wanilia",
ja wciąż nosiłam się z zamiarem zakupu, aż w końcu zmobilizowałam się kiedy zobaczyłam nie przybywające zapasy na półce limitowanej edycji.


Opis producenta: Płyn do kąpieli pomaga zachować równowagę wodną skóry i chroni ją przed wysuszeniem. Delikatna piana otacza ciało, a przyjemny zapach karmelizowanego jabłka i aromatycznej wanilii uwodzi zmysły. Efekt to sprężyście miękka skóra i chwile prawdziwego odprężenia. pH przyjazne dla skóry. 

Skład:


 Patrząc na opis troszkę się nie zgodzę, choć moja opinia będzie pozytywna. Płyn raczej nie chroni przed wysuszeniem, natomiast bardzo umila czas spędzony w wannie. 

Zapach jest delikatny z mocniejszą nutą zielonego jabłka niż wanilii, co bardzo mnie cieszy bo nie jest mdły. Zapach orzeźwia i daje odrobinę słodkości. 

Piana jest bardzo delikatna, tak jak zapewnia producent, otula nasze całe ciało i wypełnia prawie całą wannę, oczywiście zależy ile płynu wlejemy do wody. 

Płyn zapakowany jest w dużą 750 zł plastikową butelkę, zamykaną na "KLIK" z dużym otworem! Co chyba zyskało u mnie jedyny minus. Dla mnie otwór jest odrobinę za duży, czasami zapominam o nim i za duże wleje mi się płynu do wody! Wiem, że jest to płyn do kąpieli, a nie żel pod prysznic ale to nie znaczy, że chcemy od razu aplikować jego połowę :)

Płyn kosztuje nie wiele, bo bez promocji w Rossmannie 6,49 zł.
Za taką cenę jest naprawdę wart kupienia, zwłaszcza jeśli płynów do kąpieli używamy dużo np. do każdej kąpieli :)

Krótko: ślicznie pachnie, cudownie się pieni, ma dużą pojemność i niską cenę. 
Czego chcieć więcej od płynu do kąpieli?!





UWAGA, od dzisiaj w Rossmannie te płyny są w promocji za 5,49 zł :) 
Lećcie kupić jeśli jeszcze nie kupiłyście !!


Kilka z Was pod ostatnim postem było ciekawe jak lakier Golden Rose Matte velvet będzie trwały. 
Trwałość dość kiepska, choć na tak niską cenę 6,50 zł ... trzymał się od wtorku aż do dzisiaj, ale dzisiaj rano nie wyglądał już ciekawie. Odpryskuje, niestety razem z warstwą mojego paznokcia i nie wiem czy to nie wina lakieru (?), bo może zwyczajnie wina pracy gdzie bardzo często mam przez nią osłabione paznokcie, połamane i rozwarstwione.
Zobaczymy. 


Pozdrawiam i życzę udanego weekendu :)


pirelka

środa, 24 kwietnia 2013

Na przekór Catrice, rewelacyjny Golden Rose Matte velvet

Założeniem następnego posta miał być inny recenzowany produkt, którego zdjęcia czekają w kolejce, ale po ostatnim nieprzychylnym manicure, nie mogłam się powstrzymać.

Niedawno kupiłam na allegro bazę po cienie a wraz z nią dwa lakiery Golden Rose.
Wczoraj wypróbowałam jeden z nich..już podczas aplikacji pierwszej warstwy na jeden paznokieć byłam oczarowana.

Lakier szybkoschnący Golden Rose z serii Matte velvet, odcień 109 półmatowy.



Kolor określiłabym mianem ciemnego granatu wpadającego w srebrno/grafit dzięki srebrnemu pyłkowi,który stanowi półmatowe wykończenie.
Już jedna warstwa pięknie pokrywa paznokcie, natomiast ja przeważnie maluję dwie.
Lakier rozprowadza się idealnie, dzięki długiemu, cienkiemu i równemu pędzelkowi dotrzemy do zakamarków paznokci, bez umazania skórek wokoło. 
Konsystencja jest dość rzadka, dzięki czemu nie sprawia żadnych problemów podczas aplikacji.
Wysychanie według producenta ma być szybkie, ale ja regularnie pokrywam emalię wysuszaczem więc szybko są suche ;)



Teraz zdjęcie przy świetle dziennym:


Trwałość ciężko mi ocenić, ponieważ dopiero wczoraj pomalowałam a dzisiaj nie byłam w pracy. Ale póki co trzyma się dobrze, a po nocy nie zrobiły się odciski.

Z tej serii mam jeszcze kolor fioletowy, który pewnie niebawem w swym zachwycie użyję!

Nie byłabym sobą, gdybym nie zmalowałam więcej... podczas niemal codziennych wypraw do Pepco w poszukiwaniu lakierów Sally Hansen (jak na złość nie ma nowych kolorów Salon Manicure i Ista-Dri), napotkałam edycję limitowaną malutkiego lakieru CHIC. O coś takiego mi chodziło choć bałam się, że będzie to lakier czarny- okazał się być bezbarwny ze srebrnymi ozdobami! Tego szukałam do pokrycia 1/2 paznokci, nie zmieniając ich koloru!



Nałożyłam go na serdeczny oraz kciuk i teraz moje paznokcie wyglądają tak:




Jestem zachwycona lakierem Golden Rose i CHIC, serdecznie Wam je polecam!


pirelka

wtorek, 23 kwietnia 2013

Catrice Cosmetics, lakier Rosy One More Time

Jakiś czas temu podczas wizyty w Hebe, nie planowałam zakupu lakieru do paznokci, ale szafa Catrice przyciągnęła mój wzrok uroczym naturalnym, delikatnym kolorem lakieru gdzie przez przeźroczystą buteleczekę dostrzegłam piękne perłowe drobinki. 
Lakier bezwarunkowo musiałam mieć.

Lakier czekał na swoją kolej w użyciu, aż do teraz kiedy postanowiłam z braku czasu pomalować paznokcie na szybko jasnym kolorem, wtedy postanowiłam go wypróbować. Byłam przekonana, że będę nim zachwycona, tymczasem... wielkie rozczarowanie!

Już podczas aplikacji pierwszej warstwy byłam zniesmaczona krzywym i grubym pędzelkiem, którym niezmiernie trudno się manewrowało, na dodatek smużył a podczas za dużej ilości lakieru na nim spływał na boki, natomiast przy zbyt obtartym pędzelku od lakieru powodował nie dojeżdżanie do boków paznokcia, a jego ponowne nabranie skutkowało ciapkaniem się lakieru na paznokciu!


Kiedy już udało mi się pomalować pierwszą warstwę byłam pewna, że druga załatwi sprawę, załata co trzeba i wyrówna kolor. Niestety nic bardziej mylnego. Przy drugiej warstwie pędzelek sprawiał jeszcze więcej psikusów, w związku z tym robił zacieki, smugi i nie raz musiałam zmywać pojedyncze paznokcie i malować na nowo!!!
Ledwo go nałożyłam i już mi się nie podobał. Okropnie odróżnia się od skórek, widać każde niedociągnięcie i jest jakiś mdły... bez wyrazu.
Na drugi dzień po pracy lakier wygląda nieestetycznie. 
Nie jestem zadowolona!!!

Jeśli chodzi o czas schnięcia to nie wiem, bo z miłością aplikuję na każdy lakier wysuszacz Sally Hansen Kwik Dry, a wtedy lakiery wysychają w mgnieniu oka.

Oto efekty (wstawiam wszystkie zdjęcia, bo pod każdym kątem wygląda odrobinę inaczej):









A tutaj w świetle dziennym, na drugi dzień :



Dzisiaj nadchodzi czas zmycia lakieru i niezmiernie cieszy mnie ten fakt!

Czy Wy też jesteście takie niezadowolone z lakierów Catrice? Czy tylko mnie trafił się felerny kolor i pędzelek? Nie wiem...ale chyba już nie sięgnę po te lakiery :(


I jeszcze mała zapowiedź, ostatnio pisałam recenzję odżywki do włosów Schwarzkopf, Gliss Kur Marrakesh Oil & Coconut, kupiłam następcę z nowej serii Garnier:


Ciekawa jestem jak będzie się sprawdzać.

Pozdrawiam,


pirelka

sobota, 20 kwietnia 2013

Schwarzkopf, Gliss Kur Marrakesh Oil & Coconut

Dobijam do końca opakowania odżywki, której byłam bardzo ciekawa Gliss Kur Marrakesh Oil& Coconut. 
Nie przepadam za produktami Gliss Kur ale ta odżywka skusiła mnie olejkiem i kokosem, słyszałam że te składniki są najlepsze na wszystko. Akurat miałam kupon -10 zł w Hebe więc odżywkę dostałam praktycznie GRATIS, bo kosztowała nie całe 10 zł.



Opis producenta: Seria Gliss Kur Marrakesh Oil & Coconut z unikalną mieszanką cennego oleju z Marrakeszu i olejku kokosowego dodaje włosom blasku i miękkości bez obciążania.
Precyzyjnie regeneruje włosy i wypełnia ubytki.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Citric Acid, Quaternium-87, Dimethicone, Isopropyl Myristate, Argania Spinosa Kernel Oil, Cocos Nucifera Fruit Extract, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Stearamidopropyl Dimethylamine, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Ceteareth-20, Phenoxyethanol, Dimethiconol, Parfum, Methylparaben, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Cyclomethicone, Linalool.

Nie przywiązuję szczególnej uwagi do pielęgnacji włosów, więc odżywka okazała się zwyczajna a przynajmniej nie zauważyłam dużej zmiany kondycji włosów mimo zużytego jednego opakowania.

Opakowanie odżywki jest oporne i nie wygodne. Jest to twardy, gruby plastik z którego ciężko się wyciska.

Konsystencja odżywki jest średnio gęsta, nie spływa z włosów ani z ręki podczas rozprowadzania.



Zapach bardzo mi się podoba, idealnie komponuje się z Marrakesh Oil, którym zdaje się pachnieć.  
Zapach jest bardzo trafiony a do tego przypomina mi zapach ulubionego masła do ciała TOŁPA.
Delikatny zapach odżywki można wyczuć na włosach jeszcze po wysuszeniu.

Włosy podczas spłukiwania przelewają się przez palce, a później łatwiej się rozczesują, są gładsze i miłe w dotyku choć NIE mniej puszące.
Czy są w lepszej kondycji ? Może...ale nie zwracam uwagi na włosy aż tak by widzieć różnicę :P
Produkty do włosów kupuję by mieć i jeśli nie dostaję od nich łupieżu są OK, jeśli nie plączą włosów są OK, ciężko mi coś więcej powiedzieć na temat kosmetyków do pielęgnacji włosów. Kupuję różne, właściwie wciąż kupuję nowe, inne ale nie mam swoich ulubionych!

Ze względu na niepraktyczne opakowanie, pewnie NIE kupię ponownie z tej wersji, chyba że maskę w słoiku ;)

Na koniec moje paznokcie, nadal testuję i próbuję lakier Sally Hansen Gem Crush, tym razem jak wiele z Was pisała na jednym paznokciu przy podkładzie różowym BORGHESE.




Moje drugie podejście utwierdziło mnie w przekonaniu, że lakier Sally Hansen Gem Crush musimy kłaść grubszą warstwą i nie poprawiać nałożonej bo podkład skutecznie się rozmywa.

Na wykończenie użyłam po raz pierwszy wysuszacza Sally Hansen Dry Kwik i zaciekawił mnie konsystencją, myślałam że będzie jak bezbarwny lakier i tak też malowałam, ale okazał się jakby olejkiem, który jest bardzo rzadki i pozalewał skórki, jak się okazało to nic strasznego bo to jakby faktycznie olejek po którym później nie ma śladu a paznokcie niesamowicie się błyszczą i faktycznie WYSYCHAJĄ!

Jak przetestuję więcej razy dam znać czy jestem z niego tak samo zadowolona. :)



Tymczasem życzę Wam udanej słonecznej soboty !!!


pirelka

czwartek, 18 kwietnia 2013

Przydymione oko w brązie - CLINIQUE


Wasze poprzednie komentarze na temat publikacji mojego makijażu i serum Eveline, skusiły mnie do ponownego ukazania makijażu codziennego na zdjęciach.
Za pozytywne i miłe komentarze bardzo Wam dziękuję!!

Dzisiaj przedstawiam Wam mój ulubiony i najczęściej wykonywany makijaż oka w naturalnych kolorach, a zarazem moich ulubionych.
Makijaż wykonałam cieniami duo CLINIQUE 02 like mink





 
Cienie otrzymałam w gratisowej kosmetyczce CLINIQUE. Cienie są podwójne, jeden w kolorze brązu z delikatnymi drobinkami złotego pyłku a drugi cień jest to jasny beż rozświetlający.
Do cieni dołączona jest pacynka jednostronna, wygodna do aplikacji.
Cienie w rozsuwanym opakowaniu, które może służyć jako lusterko do malowania :)

Bardzo lubię efekt naturalności dzięki tym cieniom, to moje ulubione kolory i odcienie, które wyglądają naturalnie a zarazem efekt podobny do przydymionego oka w brązie. Cienie nakładają się łatwo, a dzięki jaśniejszemu cieniowi łatwo możemy przejść między kolorami i zatuszować niedoskonałości w nałożeniu ciemniejszego koloru.
Cienie są bardzo trwałe, wytrzymują cały dzień na powiecie, oczywiście z bazą pod cienie.
A efekt oceńcie same:





Najbardziej zszokował mnie jedynie fakt, że cienie dość szybko miejscowo kamienieją… mimo to cienie nadal dobrze się aplikuje.

Dodatkowo przy zastosowaniu serum Eveline, zauważyłam że jeszcze lepszy efekt można osiągnąć po odczekaniu chwili po nałożeniu serum. Wtedy rzęsy są bardziej pogrubione.

Pozdrawiam !!!
 
 
pirelka
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...