czwartek, 27 lutego 2014

Wiśnia & Porzeczka opalizujący olejek do kąpieli Tutti Frutti

Witam,

Pewnie mało kto nie zaopatrzył się w olejki do kąpieli kiedy pojawiły się w okazyjnej cenie w Biedronce :)

Na olejki do kąpieli Tutti Frutti miałam ochotę już dawno, ale wciąż nie weszłam w ich posiadanie, aż do czasu kiedy zjawiły się właśnie w Biedronce!

Przedstawiam Wam niezwykle soczystego kompana kąpieli:

Wiśnia & Porzeczka opalizujący olejek do kąpieli Tutti Frutti 500 ml



Opis producenta: DAJ SIĘ PONIEŚĆ OWOCOWEJ PRZYGODZIE! ROZPIEŚĆ ZMYSŁY SOCZYSTOŚCIĄ CHWILI! Zmysłowy zapach owoców z Kraju Kwitnącej Wiśni, symbolu intensywnego i pełnego radości życia, spleciony z orzeźwiającym aromatem porzeczki to gwarantowany relaks, spokój i uczucie błogości. Orzeźwiający, delikatnie cierpki zapach soczystych owoców koi i rozpieszcza zmysły, pozwala oddać się błogiemu lenistwu i ulecieć w świat marzeń. Delikatne, puszysta piana z opalizującymi, złocistymi drobinkami rozkosznie otula ciało, odpręża, relaksuje i wprowadza w doskonały nastrój. Dodatek kompleksu nawilżającego pozostawia skórę zregenerowaną, gładką i aksamitną w dotyku.

Skład: Aqua (water), Sodium laureth sulfate, Acrylates copolymer, Cocamidopropyl betaine, Peg-7 glyceryl cocoate, Glycerin, Parfum (fragrance), Sodium chloride, Propylene glycol, Prunus cerasus (bitter cherry) extract, Peg-150 pentaerythrityl tetrastearate, Peg-6 caprylic/capric glycerides, Disodium edta, Sodium hydroxide, Benzyl alcohol, Coumarin, Eugenol, CI 77019 (mica), CI 77891 (titanium dioxide), Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, CI 16255, CI 14720, CI 42090.



Cena ok. 11 zł (w Biedronce kupiłam za 8,49 zł)
 
Opakowanie,  olejek mieści się w pięknym współgrającym z zapachem opakowaniu. Plastikowa okrągła butelka, duża 500 ml..przeźroczysta z czerwoną naklejką, otoczoną odpowiednimi dla zapachu owocami, w tym przypadku wiśniami i porzeczkami.
Zamykanie czarne, plastikowe zamykane na klik oraz okręcane w całości.

Konsystencja, olejek ma cudowną konsystencję.. w kolorze czerwonym z opalizującymi drobinkami. Dość gęsty jak połączenie żelu pod prysznic z olejkiem. 


Olejek jest niezwykle wydajny, wystarczy odrobina by otrzymać dużą ilość piany, oraz by ciało pokryła czerwona puchowa powłoka.





Zapach, genialny i cudowny! Najpiękniejszy z owocowych zapachów z jakim miałam do czynienia!
Moje ulubione połączenie soczystej wiśni i kwaśnej porzeczki tworzy niesamowicie soczysty a zarazem słodki zapach!
CUDO!

Działanie, olejek jak sam producent wspomina nadaje się także idealnie pod prysznic i nie omieszkałam wypróbować go w dwóch przypadkach:
Do kąpieli, tworzy niesamowitą pianę a łazienka wypełnia się cudownym rześkim zapachem wiśni i porzeczki. Możemy oddać się chwili relaksu w wannie pełnej otaczającej nasze ciało piany, która jest niezwykle delikatna a woda zabarwia się na czerwono.

Pod prysznic, olejek używam także zamiast żelu pod prysznic do umycia ciała. Również w tej wersji sprawuje się niesamowicie dobrze. Idealnie się pieni choć wystarczy nalać go na gąbek odrobinę, przyjemnie i dokładnie myje ciało z zanieczyszczeń, umila czas doznaniami zapachowymi.

Po olejku ciało jest gładkie, przyjemne i pachnące. Aż miło !

Bez wątpienia olejek ten pieści nasze ciało i umysł.

Mogę śmiało stwierdzić, że to jeden z lepszych produktów z jakimi miałam do czynienia podczas kąpieli.

A Wy też zakochałyście się w olejkach Tutti Frutti?

Kolejny czeka na swoją kolej: brzoskwinia & mango, a zamierzam wypróbować wszystkie wersje zapachowe z jakimi się spotkam :)


Pozdrawiam,

pirelka

poniedziałek, 24 lutego 2014

Celestin, Rewitalizujący żel pod prysznic

Witajcie,

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją drugiego produktu z Uzdrowiska Rymanów Zdrój.

Celestin, rewitalizujący żel pod prysznic 250 ml 


Opis: Rewitalizujący żel pod prysznic na bazie wód mineralnych z Rymanowa Zdroju, z dodatkiem olejku arganowego z EcoCertem, wzbogacony wyciągiem z polskich ziół (rumianek – działanie kojące, łagodzące podrażnienia, nagietek- działanie przeciwzapalne, pokrzywa – działanie wzmacniające, wyciąg z siemienia lnianego- działanie osłaniające, zmiękczające skórę). Doskonale myje i pielęgnuje skórę, nadając jej gładkość i delikatny zapach.

Skład: 


Opakowanie, buteleczka minimalistyczna podobnie jak u większości produktów firmy Celestin. Tutaj opakowanie ma najmniejsze znaczenie..chodzi o produkt, który kolorowym i zachęcającym opakowaniem nie musi kusić.
Plastikowa, przeźroczysta butelka z metalową zakrętką. Pod nakrętką znajdowało się sreberko zabezpieczające produkt.
Szata graficzna utrzymana w standardowej tonacji biało-zielonej.

Otwór jest dość duży, w przypadku tego żelu zupełnie mi to nie przeszkadza ani nie komplikuje aplikacji.




Konsystencja, żel jest koloru żółtego a swoją konsystencją przypomina gęsty olejek.
Mimo wcześniej wspomnianego dużego otworu w żelu, podczas aplikacji powoli wylewa się na gąbkę, bez nadmiaru. Nie ścieka z gąbki, nie ślizga się po ciele.
Dość dobrze się pieni, choć przy większej ilości. Mógłby lepiej się pienić, bo musiałam nalewać go sporo na gąbkę by nie brakło go podczas mycia.


Zapach, przyjemny ziołowy z wyczuwalną nutą rumianku i olejku arganowego (zapach podobny do olejku Celestin).
Niestety nie utrzymywał się na mojej skórze po kąpieli.

 Działanie, żel spełnia swoją rolę.. dobrze oczyszcza ciało, jest niezwykle delikatny i przyjemny. Piana z żelu jest mięciutka a sama konsystencja przypomina gładki olejek.

Żel nie wysusza skóry, nie powoduje jej ściągnięcia. Nie zauważyłam ten specjalnie nawilżenia skóry, ale od tego są balsamy :) choć powiem, ciekawi mnie jego stosowanie na dłuższą metę.

Polecam wypróbować jeśli zależy Wam na dobrym ziołowym składzie.

Kosmetyki Celistin bez wątpienia są godne wypróbowania, szkoda że są tak kiepsko dostępne.

Cena ok 13 zł.

Rewitalizujący żel pod prysznic można kupić w sklepie internetowym KLIK.

Wiem, że sporo Was również testuje produkty Celestin..


Czy ten żel przypadł Wam do gustu?
Lub skusicie się na jego zakup ?


Moje recenzje pozostałych produktów Celestin:

1. Celestin, Olejek do ciała i masażu

Pozdrawiam,


pirelka

sobota, 22 lutego 2014

Yankee Candle, Bermuda Beach / True Rose + unikaty

Witajcie,

Dzisiaj przyszedł czas na kolejny post z serii zapachów Yankee Candle,  
tym razem wypróbowałam dwa nieznane mi do te pory zapachy.

Bermuda Beach 



Opis: 
Zapach plaży.


Moja opinia:

Nie jestem pewna czy kojarzy mi się zapachem plaży, bardziej z czymś owocowym, lekko słodkim ale nie mdlący ani duszącym. Świeża słodycz?! To chyba najlepsze określenie upalnych dni spędzonych na gorącej piaszczystej plaży z musującym słodkim drinkiem :)


True Rose



Opis:
Intrygujący, bogaty i aksamitny. . .tylko tak pachną specjalnie wyselekcjonowane idealnie czerwone róże. Zapach stworzony z naturalnych ekstraktów i olejków eterycznych. Idealny dla każdego kto chociaż raz zachwycił się idealnym wyglądem czerwonej róży oraz jej urzekającym bogatym zapachem. Tak właśnie pachnie Prawdziwa róża od Yankee Candle.


Moja opinia:

Zanim miałam przyjemność wejść w posiadanie tego wosku (chciałam poznać zapach zanim zdecyduję się na zakup nietaniej świecy), z opinii można było wyczytać, że zapach true rose pachnie starą babcią i jej różanym różańcem. Któż nie pamięta tego zapachu?!
Już po odpakowaniu wosku poczułam lekko słodki zapach róż, nie mdlący ani nie duszący.
Powolne roztapianie się wosku uwalnia delikatną słodycz róż w połączeniu z wyrafinowanym, eleganckim zapachem.
Zapach nie wiele przypomina różany różaniec, dominują w nim bardziej słodkie i perfumowane nuty, ale w żaden sposób nie drażniące, nie mdlące ani nie duszące. Nie czuć w nim nic związanego ze starością.
Zapach przywozi mi na myśl wypełniony pokój różami, delikatnie spryskany kwiatowymi perfumami, jak w kwiaciarni w której pachnie jak w bajce, tylko z przewagą róż!
Przy tym wosku marzy mi się wejście z zamkniętymi oczami do pokoju pełnego pięknych kolorowych róż!
  

Znacie te zapachy ?
Lubicie?


Na koniec pokaże Wam, jakie unikaty udało mi się ostatnio kupić Coconut Bay i Hazelnut Coffee :)
Jak tylko odbierałam przesyłkę już czuć było zapach kokosa :) 



Pozdrawiam,


pirelka

czwartek, 20 lutego 2014

Gosh, Catchy Eyes Mascara (tusz do rzes)

Witajcie,

Jakiś czas temu na jednym z blogów przeczytałam zachęcającą a nawet zachwalającą, rewelacyjną recenzję tuszu firmy GOSH..
Wcześniej miałam o niej nie najlepsze zdanie, ponieważ kiedyś byłam w posiadaniu jednego z tuszu tej firmy i całkowicie mnie zawiódł, choć znam osoby które są bardzo zadowolone z ich tuszy.

Korzystając z okazji w drogerii Hebe -40% na markę Gosh postanowiłam skusić się tej recenzji.

Gosh, Catchy Eyes Mascara (tusz do rzęs) 8 ml


Opis: Maskara Catchy Eyes dla ultra uwodzicielskiego podkręcenia! Efektem są podkręcone, długie i podkreślone rzęsy. Precyzyjna szczoteczka ułatwia aplikację tuszu nawet przy małych oczach i krótkich rzęsach. Tusz idealnie modeluje rzęsy przy oczach z opadającym kącikiem zewnętrznym.
Produkt idealnie rozprowadza się na rzęsach dzięki kremowej konsystencji, gwarantuje efekt zalotnego spojrzenia bez rozmazywania i kruszenia.

Cena ok. 45 zł (ja kupiłam na promocji o 40% taniej)

Opakowanie, tusz od nowości jest cały zafoliowany, dzięki czemu mamy pewność że jest nowy, nie był używany, odkręcany przez innych klientów. To daje nam gwarancję, że tusz nie jest suchy, nie ma grudek ani regularnie nie dostaje się do niego powietrze.
Opakowanie równie prowokacyjne co nazwa w różowo-czarnych kolorach kusi z szafy kolorówki!

Szczoteczka silikonowa, wygięta, dobrze chwyta rzęsy jednak próby podkręcenia jak obiecuje producent są niemożliwe. 



Kolor jaki daje mascara to ładna, intensywna i głęboka czerń.

MOJA OPINIA:
Mascary używam od kilku tygodni i niestety od początku nie skradła mojego serca. 
Nakładam ją na serum/bazę Eveline, której używam już od dawna dzięki czemu tusze lepiej się trzymają na rzęsach, niestety nie w przypadku tuszu Gosh Catchy Eyes.

Dzięki szczoteczce tusz nakłada się na rzęsy łatwo, szczoteczka nie powoduje żadnych problemów, tuszu na niej nigdy nie jest za dużo, nie robią się grudki a sama szczoteczka wydaje się być idealnie rozczesującą.
Szczoteczka chwyta rzęsy od razu, pokrywając je ładną czernią.
Niestety w niektórych miejscach (być może zależy to od rodzaju rzęs) skleja rzęsy. Im dłużej staram się rozczesać tym więcej nakłada tuszu i skleja jeszcze bardziej. Mam takie 2-3 miejsca na rzęsach, które nigdy wcześniej nie sprawiały mi takiego problemu jak przy tej mascarze.

Trwałość, tutaj chyba jest najgorzej.. tusz niezwykle szybko (może nie zaraz po wyjściu z domu) rozmazuje się i osypuje, pozostawiając pod oczami czarne mazy, podobnie odbijając się na górnych powiekach.
Początkowo myślałam, że może to serum/baza Eveline nie współgra z tą mascarą i zrezygnowałam z niej na chwilę, ale efekt był jeszcze gorszy. Tusz dużo szybciej zaczął się kruszyć, osypywać i wciąż musiałam przeglądać się w lusterku by nie wyglądać jak panda.

Co ciekawe, mimo że tusz się marze, osypuje to na rzęsach go nie ubywa, wciąż jest tak samo widoczny!

Na rzęsach wygląda dość ładnie, choć nie zachwyca (na zdj. jest jeszcze mniej zachwycający niż na żywo), rzęsy są pogrubione, w miarę rozczesane..niestety nie podkręcone ani nie wydłużone nawet o milimetr.

Największym minusem dla mnie jest to osypywanie się i rozmazywanie, czego w tuszu do rzęs nie jestem w stanie zaakceptować.

Zwłaszcza za cenę regularną 45 zł. 

Nie kupię ponownie i niestety nie jestem w stanie go polecić.

A oto efekty:

Rzęsy bez tuszu


Rzęsy po wytuszowaniu (w różnym świetle)







Używałyście już tego tuszu?
Jaki polecacie kupić następnym razem?

***

Na koniec chciałabym pochwalić się moją dalszą współpracą z firmą


oto zawartość drugiej paczki,kilka produktów mogłam wybrać sama więc tym bardziej się cieszę, że będę mogła wypróbować kosmetyki, na które miałam ochotę od dawna :



DZIĘKUJĘ !


Pozdrawiam,

pirelka
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...