niedziela, 3 września 2017

Kosmetyczne rozczarowania

Moi Drodzy, 

Ostatnio wspominałam Wam, że wprowadzam na bloga nowy cykl postów: ulubieńcy, który już się pojawił w sierpniu KLIK i rozczarowania, o czym będzie dzisiaj mowa!
Ale między czasie wprowadziłam także post z nowościami, który też niedawno opublikowałam KLIK.

W cyklu pierwszym rozczarowań znalazły się same produkty kosmetyczne, które w ostatnich tygodniach kompletnie się u mnie nie sprawdziły.

O jakich produktach mowa dowiecie się w dalszej części postu. Zapraszam!


Bielenda, fluid kryjący #insta Make-up, Cover Lasting

  Z kryciem to on nie ma nic wspólnego, nie specjalnie też wyrównuje koloryt skóry, kryje w bardzo lekkim stopniu, co nieraz jest zupełnie niewidoczne. Skóra po nim jest błyszcząca i mam wrażenie jakbym nakładała krem nawilżający a nie fluid. Poza zapachem, który bardzo mi się podoba i przy pierwszym użyciu kojarzył mi się z ulubionym zapachem perfum nic mnie w nim nie zadowala. Plus za to, że nie szkodzi mojej skórze, bo z tym bywa różnie.

FussWohl, krem na pękające pięty

Słyszałam o nim wiele dobrego od dawna, dlatego teraz kiedy problem pękających stóp zaczął dotyczyć także mnie, choć jeszcze w niewielkim stopniu sięgnęła po niego bez zastanowienia.
Kupując go liczyłam na pomoc w zredukowaniu pęknięć skóry i zapobieganiu kolejnym pęknięciom. Niestety krem nie zrobił praktycznie nic..stan mojej skóry pięt jest niezmienny, a pęknięcia jakby były takie są, a także pojawiają się nowe. Nie nawilżył też skóry pięt, a jak wiadomo wysuszona skóra ma jeszcze większą tendencję do pękania.


Eveline, dwufazowy płyn różany do demakijażu oczu i ust

Z wyglądu łudząco przypomina mi dwufazówkę z Bielendy, którą bardzo lubię. Ten jednak jest różany, choć wcale tak nie pachnie, zapach jednak nie odgrywa dla mnie większego znaczenia jeśli chodzi o demakijaż oczu, zależy mi dobrym zmywaniu tuszu oraz cieni, a także na tym, by nie podrażniał wrażliwych oczu.
W tym przypadku Eveline zawodzi na całej linii, co prawda z demakijażem jakoś sobie radzi, choć z tuszem nie raz ma problemy, trzeba poświęcić temu więcej czasu, to dodatkowo niemiłosiernie piecze w oczy podrażniając je i sprawiając, że stają się czerwone jak u królika dodatkowo łzawiąc!
Zabójstwo dla moich oczu!


Indigo, serum z olejkiem jojoba do paznokci i dłoni

Serum otrzymałam na jednym ze spotkań blogerskich, wiązałam z nim spore nadzieje, bo znam markę z hybryd i zawsze byłam z ich jakości bardzo zadowolona. Dodatkowo cena jego nie jest niska bo kosztuje 19 zł, a jego pojemność to tylko 2,50ml.
Serum przeznaczyłam wyłącznie do skórek i sporadycznie paznokci z nadzieją, że nawilży je i poprawi się ich stan wizualny.
Niestety używając dzień w dzień nie zauważyłam żadnej poprawy skórek wokół paznokci, nie wyobrażam sobie wykonywać na produkcie masażu dłoni, bo jego pojemność jest tak mała, że nawet na same skórki wystarczyło mi na bardzo krótko.


Lirene, serum i krem do twarzy C+D Vitamin Energy

Nad tym duetem rozwodziłam się w osobnym poście, pod który zapraszam TUTAJ i TUTAJ.


Batiste, suchy szampon floral &flirty blush

Od kiedy poznała suche szampony Batiste są one stale w mojej łazience, ale ostatnio kilka razy miałam wrażenie, że nie działają jak dawniej. Włosy po jego użyciu nie są podniesione, nie są o wiele świeższe, a związane nadal wyglądają na "tłuste", zaczęłam zastanawiać się czy w parze z popularnością nie zaczęła kuleć jakość.
Chyba poszukam czegoś innego, co spisze się lepiej w tych "wypadkowych" chwilach.

Jednak moim największym rozczarowaniem było serum do skóry głowy.




Bionigree, serum do skóry głowy

Pisałam o nim osobny post TUTAJ więc zachęcam Was do zapoznania się z nim jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji czytać. Jestem tą jedną z niewielu osób, którym serum zamiast pomóc z problemem skóry głowy, zaszkodziło i nasiliło problem, z którym borykam się od dawna.

Znacie któryś z moich rozczarowań ?
A może te produkty się u Was sprawdziły?
Wiem, że u wielu z Was serum okazało się hitem, a także seria Lirene była zadowalająca. U mnie niestety nie, ale powoli przywykam do tego, że zazwyczaj to co jest dla większości nie koniecznie nadaje się dla mnie.


Pozdrawiam,
pirelka

44 komentarze:

  1. Mam tylko Indigo, nie narzekam, ale też systematyczna nie jestem. No i Bionigree od Ciebie, ale jeszcze opini sobie nie wyrobiłam. Na szczęście reszty nie znam. Fajny wpis 👍🏻

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze powiedzieć ze opakowanie Bielendy bardzo mi przypomina dawne opakowanie Rimmela Lasting25h ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, że tych rozczarowań jest aż tyle, dla mnie całą linia Bionigree jest super

    OdpowiedzUsuń
  4. Innych kosmetyków prócz suchego szamponu, który lubię nie znam 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zarówno serum jak i krem Lirene C+D bardzo polubiłam, teraz na promocji w Rosmannie kupiłam kolejne opakowania. Moja cera jest po nich bardzo nawilżona i rozświetlona. Reszty kosmetyków z Twojej listy rozczarowań nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że te kosmetyki się nie sprawdziły :( ja batiste uwielbiam i cały czas mi służy, a używam różnych wersji :) a właśnie czesto używam, gdy chce potem związać włosy

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam żadnego z tych produktów, ale w najbliższym czasie będę musiała pouzupełniać zapasy, więc wszystkie opinie dla mnie są ważne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam nic z rozczarowań (na szczęście;p), choć z marki Fuss Wohl obecnie mam trzeci krem do stóp - dwa poprzednie były bez szału, a ten od niedawna stosuję, więc jeszcze nie mam wyrobionego zdania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sporo tych rozczarowań, u mnie serum z Bionigree się sprawdza się dobrze, natomiast odżywka tej marki marnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Każdy reaguje inaczej, bo ja np. byłam zadowolona z serum z Bionigree.

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie sprawdziło się serum z Bionigree, a duetu Lirene używam od niedawna i też mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie duet Liren się całkiem dobrze spisał, ten olejek mini faktycznie bez szału, użyłam dwa czy trzy razy i leży, muszę zużyć i wywalić bo tylko się kurzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nic z tych rzeczy nie miałam. Z Bionigree miałam szampon i też się u mnie nie spisał.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny pomysł na taki cykl postów :)
    Cieszę się, że nie kupiłam żadnego z tych produktów :D

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja serię Lirene polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Na szczęście nic z tych kosmetyków nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. znam jedynie oliwkę w pisaku indigo, która była moim ulubieńcem. Serum z lirene zaczęłam dopiero testować, ale jak na razie bez szału i do tego bardzo rozczarowujący skład ;/

    OdpowiedzUsuń
  18. no jestem w szoku jeśli chodzi o serum.

    OdpowiedzUsuń
  19. Szampony Batiste u mnie także się nie sprawdzają :( Co do reszty to nie miałam z nimi styczności i zapewne ich nie zakupie, skoro są do kitu. :)

    https://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja wygrałam zestaw Lirene, serum, żel i krem do twarzy C+D jestem ciekawa jakie będą moje wrażenia teraz czekam na przesyłkę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mi to serum Lirene krzywdy nie wyrządziło :)

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie szampony Batiste nadal sprawdzają się tak samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zawsze chwaliłyśmy sobie suche szampony Batiste ale od kilku miesięcy ich nie stosowałyśmy. Ciekawe czy będziemy mieć podobne odczucia jak do nich wrócimy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Już myślałam, że tylko ja nie dogaduję się z Batiste...

    OdpowiedzUsuń
  25. Z całej gromadki znam tylko szampony Batiste i na szczęście nie zauważyłam pogorszenia się ich jakości.

    OdpowiedzUsuń
  26. Znam produkty Lirene i nie przepadam za serum, bo klei się za bardzo. Jak dla mnie Batiste działa ciągle tak samo, ale dosyć rzadko sięgam po suchy szampon :)

    OdpowiedzUsuń
  27. szkoda że serum sie nie sprawdziło ;/

    OdpowiedzUsuń
  28. Z kosmetyków, które pokazujesz mam tylko serum z Bionigree. Jestem w fazie testów, więc jeszcze nie powiem ostatecznego zdania, liczę, że jednak lepiej się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
  29. Również jestem bardzo rozczarowana tymi szamponami!
    Buziaki, mój blog

    OdpowiedzUsuń
  30. Te szampony nie do końca sprostały moim wymaganiom :(
    pozdrawiam,fittravelcouple.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Uzywalam suchych szamponow ale to u mnie sie w ogole nie sprawdza...

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy nie używam suszonych szamponów...masakra!

    OdpowiedzUsuń
  33. U mnie witaminowa seria od Lirene sprawdza się całkiem dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Szkoda, że nie byłaś zadowolona z serum. U mnie zamiast suchych szamponów lepiej sprawdza się zapobiegawcze pudrowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Płyn z Eveline i u mnie się nie sprawdził. Tak strasznie piecze w oczy i potem miałam zamazany widok.

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie miałam żadnego z tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  37. Szkoda, ze serum do głowy sie nie sprawdziło, wiele osob chwali ://

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja też ostatnio trafiłam na bubla niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie znam żadnego z tych produktów:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja Batiste uwielbiam i już nie raz uratowały moją czuprynę. Jednak ten zapach floral nie jest moim ulubionym. Dla mnie jest zbyt duszący;/

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja mam batiste, ale chyba inny wariant i jest super. A reszty nie miałam "przyjemności" używać ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Mam niestety te same odczucia odnośnie Batiste (ten sam wariant miałam i nie robił nic) oraz serum Lirene

    OdpowiedzUsuń
  43. Też uważam, że to serum Indigo jest takie sobie, choć ma fajne, eleganckie opakowanie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)
Na pewno odwdzięczę się tym samym.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...