×

Dwumiesięczne denko 'maj-czerwiec 2019'

Cześć,

W ubiegłym miesiącu nie pojawiło się denko wcale, w lipcu też nie wyrobiłam się z napisaniem tego posta, a kolejne pudełko lipcowe czeka zapełnione niemal po brzegi. Może jakoś to nadrobię, a teraz zapraszam Was na zaległe, dwumiesięczne i spore denko.

Zapraszam na przegląd :) 

Dwumiesięczne denko 'maj-czerwiec 2019'

Dwumiesięczne denko 'maj-czerwiec 2019'

Kąpiel i prysznic

Cztery różne wersje żeli pod prysznic Isana z limitowanych edycji. Wszystkie lubiłam i spisywały się u mnie dobrze, fajnie się pienią, dobrze myją, ładnie i różnorodnie pachną, nie robią mi nic złego, nie wysuszają skóry.
Wersja kawa&wanilia dla mnie nie pachnie kawą nic a nic, za to pachnie budyniem czekoladowym lub monte :) więc i tak fajnie.
Dwumiesięczne denko 'maj-czerwiec 2019'
Kolejną partią do kąpieli był żel Le Petit Marseilials i Love Beauty and Planet. Ten pierwszy miałam już drugi raz i fajnie się spisał, a zapach limonki i mandarynki jest super na lato.
Drugi zaś to była dla mnie nowość, ale bardzo mi się spodobał, choć akurat ten zapach nie jest do końca mój. Świetnie się pienił, delikatnie nawilżał skórę, dobrze mył. Chętnie przy okazji jakiejś promocji się skuszę na inną wersję zapachową Love Beauty and Planet.
Dwumiesięczne denko 'maj-czerwiec 2019'
Odkąd używamy z mężem żeli wspólnie to strasznie szybko znikają z zapasów, zaraz będę musiała kupić coś nowego ;)

Teraz czas na umilacze do kąpieli, które używam razem z córkami, więc też idą szybko.
Tutaj pojawiły się dwa płyny do kąpieli Avon, zawsze obecne u Nas. Tym razem zapach Apple Crumble, chyba najgorszy jaki miałam, wydawałoby się, że będzie kuszący jak szarlotka, ale okazał się przesłodzony i sztuczny. Drugi to Spring Bouquet, który wynagrodził Nam poprzednika. Pachniał ślicznie wiązanką kwiatów, jak w kwiaciarni.
Dwumiesięczne denko 'maj-czerwiec 2019'
Wykończyłam też coś co lubię najbardziej czyli sole do kąpieli, znalazły się tutaj kolejne saszetki soli Altapharma, o którym pisałam w osobnym poście.

ZobaczSole morskie do kąpieli rozgrzewające i lecznicze, Altapharma

 A także sól z morza martwego, którą kupiłam na wyprzedaży z powodu uszkodzonego opakowania.
Żałuję, że sól nie barwi wody i nie pachnie, ale jest w 100% naturalna i wierzę w jej dobroczynne działanie jak każdej innej soli, więc nie jestem zawieziona. Kiedyś miałam chyba już jedno opakowanie.

Pielęgnacja ciała

Wykończyłam któryś z kolei już żel do higieny intymnej Biały Jeleń, podpasował mi jakoś 3 lata temu i zostałam przy nim.
Pojawił się też tutaj ulubieniec balsam brązujący do ciała Palmer's, pisałam o nim rok temu.. chętnie kupiłabym kolejne opakowanie, ale jest już nieosiągalny. Totalnie nie rozumiem takiej polityki firmy. Dodam, że była to nowość 2018 w wakacje.
  
Pierwszy raz kupiłam żelowy antyperspirant Lady Speed Stick i przyznam, że bardzo go polubiłam, nie plamił ubrań, nie odbarwiał ich. Nie mieszał się i nie potęgował zapachu potu, chronił całkiem przyzwoicie. Traktuję go na równi z moimi ulubionymi antyperspirantami Secret, które nie są dostępne w Polsce, więc to będzie świetny zamiennik. Chętnie wypróbuję też inne zapachy.


Dwumiesięczne denko 'maj-czerwiec 2019'

Pielęgnacja twarzy

W tej kategorii sporo udało mi się wykończyć z czego się cieszę, bo kilka produktów było już długi czas w użyciu i chciałam je zdenkować.

Dwumiesięczne denko 'maj-czerwiec 2019'
Takimi produktami były maseczki 'czysta glinka' Loreal i tutaj wersje: oczyszczająca oraz wygładzająca. Obydwie lubiłam, ale wygładzająca czyli czerwona skradła moje serce.
Więcej i dokładniej pisałam o nich w osobnym poście, pod który zachęcam.

ZobaczLoreal Paris, Maski do twarzy 'Czysta Glinka'

Żel węglowy do mycia twarzy Biotaniqe nie przypadł mi do gustu i nie mogłam go wykończyć, myślałam, że się nie skończy nigdy. Był tak wydajny, że prawie go nie ubywało, a ja nie mogłam się doczekać, aż ta duża butelka 200ml się skończy. Zeszło mi chyba z nim dobre kilka tygodni.
Oczyszczał niby ok, ale miałam wrażenie, że nie do końca. Czarny kolor z perłowym wykończeniem podczas mycia pryskał i brudził umywalkę. Miałam też wrażenie, że mnie zapychał.

Vianek, odżywczy płyn micelarny/tonik 2w1 był fajny i spisywał się bez zastrzeżeń w obu swoich funkcjach czyli jako płyn micelarny i tonik. Częściej używałam go jako tonik, bo do zmywania makijażu miałam otwarty inny płyn w tym czasie. Dobrze tonizował skórę i nie powodował jej nadmiernego ściągnięcia, z makijażem też sobie jakoś radził, a oczy nie piekły. Zapach był bardzo delikatny i neutralny mogłam powiedzieć.

Seria Perfecta Your Time is Green zagościła u mnie ostatnio na stałe, zwłaszcza tonik pudrowy, którego w zapasie mam kilka butelek, to jest już druga i nadal bardzo go lubię. W zapasie czeka trzeci egzemplarz i inne produkty z tej serii.
Szkoda, że zniknęła ona z półek, widziałam jednak, że pojawiła się w zamian odmieniona, chętnie ją kiedyś spróbuję.

Serum dla cery z problemami trądzikowymi iossi dostałam na dniu otwartym w BeClinic. Używałam je z wielka przyjemnością, mimo że miało niewielką pojemność to pomogło mi w chwili zmagania się z niedoskonałościami cery. Mam chęć na większe opakowanie.

Nivea, Urban Skin Detox, 1-minutowa maska do twarzy to produkt, na którym zdenkowaniu zależało mi bardzo, była u mnie długo- za długo.. ale nie mogłam jej skończyć. Nie dlatego, że jej nie lubiłam czy się nie spisywała, ale dlatego, że takie pojemności masek są dla mnie niepraktyczne i generalnie nie wykańczalne.
Musiałam się mega zdyscyplinować i zastosować ją na różne sposoby, by skończyć tę tubkę.
Stosowałam ją nie tylko jako maskę na twarz, ale także jako peeling czy sporadycznie jako żel peelingujący do mycia twarzy przy wieczornym oczyszczeniu skóry.
We wszystkich przypadkach dobrze się u mnie spisała, ale miałam jej dość, bo była tak wydajna, że nie szło jej skończyć, w związku z czym inne maseczki ciągle czekały! A że miałam jeszcze do kończenia na cito w/w glinki Loreal to tym bardziej czas mi się dłużył.
O maseczce pisałam osoby post, a więc odsyłam do niego. Nie ukrywam, że mam chęć na niebieską wersję jeszcze.. ale duża tubka mnie hamuje póki co, może jak wykończę zapasy?!

ZobaczNivea® - Urban Skin Detoks, 1-minutowa Maska do twarzy z białej glinki Kaolin

Pielęgnacja włosów

Włosomaniakiem nie jestem, ale odkąd obcięłam włosy bardziej o nie dbam, bardziej chce mi się to robić i bardziej zależy mi na ich nienagannym wyglądnie. Dlatego też pojawiło się sporo produktów, które zużyłam i niektóre w końcu wykończyłam.
Mowa tutaj np. o suchym szamponie Batiste, który wymęczyłam w końcu, bo stała jakaś reszta od dawien dawna. Nie lubię go do tego stopnia, że nie mogłam zmusić się, by go kończyć mając długie włosy. Teraz siłą rzeczy na drugi dzień musiałam odświeżyć włosy, ale on poza zabraniem z nich 'błysku' czyli nagromadzonego po dobie sebum nie robił nic innego, a po chwili włosy wyglądały nadał na tłuste i nieświeże. (nawet związane wyglądają po nim źle).
Na nim kończę moją przygodę na razie z szamponami Batiste, bo nie mam ochoty próbować kolejnych wersji i dawać mu kolejnych szans.
Szukam czegoś innego-skutecznego dla moich włosów!

Jako pierwszy postanowiłam wypróbować suchy szampon Isana, kupiłam mini wersję, choć się nie opłaca pod względem ceny do pojemności, ale nie chciałam zmuszać się do używania czegoś na siłę jak powyżej jeśli okaże się, że też nie robi nic dobrego.
Dobrze, że kupiłam małą wersję, bo jest tak samo beznadziejny, a nawet chyba gorszy niż Batiste.
Moje poszukiwania ideału nadal trwają.
Dwumiesięczne denko 'maj-czerwiec 2019'
Szampony przeciwłupieżowe Isana wpadły w moje ręce zupełnie przypadkiem, dacie wiarę, że kosztują 2,79 zł/szt.? I tutaj muszę przyznać, że byłam do nich nastawiona negatywnie, ale dają radę jak na tak niską cenę. Nie spodziewałam się po nich za wiele, ale były całkiem ok nawet dla mojego problematycznego skalpu. Owszem przy regularnym stosowaniu tylko jego skóra głowy trochę swędziała, ale bez większych dramatów. Dobrze mył, pienił się, był wydajny, pachniał fajnie świeżo i lekko chłodząco i nie pogorszył stanu mojej skóry głowy. Jestem na tak zwłaszcza za tę cenę !
Znacie te szampony?

Mleczna odżywka Nivea, którą dostałam do testowania. Z opisu nie była do końca przeznaczona dla moich włosów, bo nie są one grube, ale przy odżywkach nie zwracam na to, aż takiej uwagi. Zużyłam ją z przyjemnością, zresztą jak każdą do tej pory od Nivea. Wszystkie, które miałam spisują się u mnie genialnie. Ta również ułatwia rozczesywanie, wygładza włosy, że po wysuszeniu ich nie muszę ich układać ani prostować, sprawia, że się nie puszą, są gładkie, zdrowo błyszczące i lejące.
Jest ona jednak ciutkę cięższa niż te niemleczne, więc trzeba uważać z ilością, bo może obciążyć i przetłuścić włosy (raz nałożyłam jej za dużo i efekt był nieciekawy).

Kolorówka, perfumy i akcesoria kosmetyczne

Dwumiesięczne denko 'maj-czerwiec 2019'
Delia, Mascara do brwi to był i jest mój hit ostatnich miesięcy! Była (brązowa) jedną z najlepszych jakie miałam do tej pory. Teraz używam, a właściwie kończę już grafitową wersję i chyba jednak ten kolor bardziej mi odpowiada, ale jakość obydwu kolorów jest taka sama.
Mimo małej pojemności tzn.mniejszej niż oferują inne marki spisała się lepiej, najważniejsze, że nie brudziła skóry, a jeśli już wyjechałam gdzieś poza włoski na brwi bardzo łatwo zmyłam ją nawet palcem. Mam wrażenie, że wnikała w brwi nie brudząc przy tym i nie schodząc przy dotykaniu, stopniowo się wycierała, bo wieczorem niewiele było jej do mycia, a nadal brwi wyglądały dobrze! Miałam wrażenie przez to, że przyciemnia ona brwi stopniowo, ale po zużyciu niemalże dwóch opakowań rano moje brwi są tak samo mało wyraźne, więc tego raczej nie robi.
Niemniej jednak świetnie podkreśla brwi, nie brudzi, nie farbuje skóry. Łatwo i szybko się ją nakłada nawet o 5 rano i wygląda naturalnie.

Perfumy Enduring Glow by Jennifer Lopez oczarowały mnie od pierwszego użycia, są bardzo trwałe i pachną dla mnie jak połączenie moich ulubionych zapachów Chloe i Cerruti 1881.
Dodatkowo buteleczka jest niezwykle elegancka i przykuwa uwagę.
 
Bloczek polerski nieznanej mi na tę chwilę firmy, bo nie pamiętam już poszedł do kosza, bo jego żywot dobiegł końca :)
Podobnie jak moje ulubiony cążki do skórek Perfect Lady, które nagle podczas użycia straciły swój łącznik metalowy pomiędzy rączkami i nie dało się ich już użyć :( to chyba ze starości.
Były to najlepsze cążki do skórek jakie miałam, a miałam je kilka ładnych lat, dlatego tak długo nie mogłam zdecydować się na zakup nowych, bo bałam się, że nie znajdę równie fajnych i wygodnych.

Próbki, saszetki i środki higieniczne

Dwumiesięczne denko 'maj-czerwiec 2019'
Waciki kosmetyczne Isana, średnio dwa opakowania na miesiąc mi idzie i tym razem było podobnie. Wierna jestem nowym różowym Super Soft, choć z przykrością stwierdzam, że jak szybko się pojawiły tak szybko straciły swoją grubość i jakość.. więc nie wiem czy nadal będę je kupować. Było też jedno opakowanie tych z aloesem, bo nie było w sklepie różowych.

Patyczki higieniczne, używam niezwykle rzadko, więc i rzadko się pojawiają w denku. Te były z Cleanic, kupuję różne, nie zwracam uwagi na konkretny rodzaj.

Pojawiło się tu też kolejne puste opakowanie po ulubionej nici dentystycznej Oral-B Essentialsfloss. Nie kupuję już innej, choć ostatnio mi się zdarzyło, ale zaraz na drugi dzień poleciałam po tą, bo tamta była, a właściwie jest koszmarna i chyba prędzej ją wyrzucę niż zużyję.
Niezastąpiona, polecam osobom z bardzo wąskimi przestrzeniami między zębowymi, gdzie nie wchodzi nic, a potem ciężko wyjąć i osobom ze sporą ilością plomb właśnie od strony przestrzeni między zębowych!

Próbki pokrótce: Bąbekujący peeling do twarzy AA-BUBEL, dla mnie nie ma on nic wspólnego z peelingiem i chyba za darmo bym go nie chciała. Szybko zmienia się w piankę bąbelkującą łaskocząc, potem jednak wnika w skórę tak, że generalnie nie ma czym peelingować skóry.
Nieudana kombinacja moim zdaniem.
Palmers's olejek do oczyszczania twarzy, ciekawy i miałabym chęć na większą wersję, by go dłużej poużywać, ale nie wiem czy jest w Polsce, bo próbkę mam od siostry z kanadyjskiego sortu.
Resibo, żaden z nich się u mnie nie spisał nawet na jeden czy dwa razy, nie sięgnęłabym po te produkty w pełnowymiarowych opakowaniach, a już totalny KIT to dla mnie ten rozświetlający krem do twarzy, ma masę srebrnego połysku w sobie, co wygląda okropnie i nieestetycznie na skórze.
Od czasu wypróbowaniu kilku próbek Resibo, nie mam już parcia na tę markę, może kiedyś jakiś inny produkt spróbuję.
Krem CC La Roche-Posay, totalnie nie mój kolor, więc ciężko mi go ocenić. Był za ciemny i zbyt pomarańczowy, totalnie nienaturalny. Ciężko i tępo się rozprowadzał, ekspresowo zastygał, może gdybym miałam okazje spróbuję jaśniejszy (jeśli istnieje).

Dobrnęłam do końca, sporo tego było do opisywania :)
Zdecydowanie wolę i postaram się trzymam comiesięcznych denek.

Znacie któryś z produktów?
Też go lubicie lub nie?

Pozdrawiam,

34 komentarze:

  1. U mnie to są braki w poznawaniu żeli z Isany, a tak je przecież lubię. Koniecznie muszę to nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubie produkty Le Petit Marseilials <3

    OdpowiedzUsuń
  3. muszę w końcu wybrać się do rossmanna po żele isany

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz co denko piekne, ale nie mialam tych produktow oprocz plynow do kapieli Avon, ktore umilaja mi kapiele zimowa pora ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno już nie miałam żelu Isany. I pomyśleć, że przed moim początkiem blogowania korzystałam tylko z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię żele isany, chociaż mam wrażenie, że ostatnio limitowane wersje nie są już tak fajne jak kiedyś.. Miałam z Twoich wariantów ten z pomarańczą i cynamonem i w zimie był na prawdę fajny! Antyperspirant LSS używam od niedawna i muszę przyznać, że dają radę :) Z kolei maska Loreal - ja miałam zieloną, nie zachwyciła mnie. Moim zdaniem nie jest warta swojej ceny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę swój ulubiony płyn do kąpieli Avon- wiosenny bukiet :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam tylko antyperspirant LSS i lubię, choć ja wybieram najczęściej wersję 5w1 😉

    OdpowiedzUsuń
  9. ogarnęłaś to ;p bardzo fajne denko ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam żele z Isany, tyle zapachów mam jeszcze do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sporo zuzylas. Nie znam jednak chyba niczego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. I follow you on gfc 1071, follow back?

    https://insandfashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam żele z isany. Ogólnie dużo produktów lubie tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z powyższych miałąm jedynie waciki z Isany

    OdpowiedzUsuń
  15. Kosmetyki marki Isana są stałym punktem mojej pielęgnacji, zarówno ciała, jak i włosów, No i oczywiście, są niezastąpione do kąpieli. 😊

    OdpowiedzUsuń
  16. znam kilka z tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Micel z Vianka też polubiłam, a co do próbek Resovia, miałam podobne odczucia. Mi absolutnie nie pasują zapachy ich kremów, więc też już nie mam parcia ;) A Lady Speed Stick jest spoko. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Miesięczne denka są prostsze w robieniu :D. Serum iossi bardzo mnie ciekawi, zresztą z tej marki jest jeszcze kilka innych kosmetyków, które chciałabym poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale giga denko. Podziwiwam ile żeli pod prysznic zużyłaś. Ja jako że zużywam sama, to jeden starcza mi na miesiąc. Słyszałam dużo dobrego o płynach do kąpieli Avon, ciężko mi się zebrać i kogoś poprosić o zamówienie, ale kiedyś jakiś do mnie na pewno trafi. Kusi mnie wersja kwiatów, którą chwalisz. Lubię takie zapachy ;). Miałam ten żel biotaniqe i mi też się nie podobał. Mi głównie przeszkadzała konsystencja, nie lubię gęstych żeli, które tępo się rozprowadzają ;).

    OdpowiedzUsuń
  20. Ogromne denko ;) ja w dwa miesiące to może zużyję jeden, może półtora żelu pod prysznic :D

    OdpowiedzUsuń
  21. uwielbiam ten bronzer palmers musze w koncu suche szampony zyztwac bo idzie mi to slabo

    OdpowiedzUsuń
  22. good post 😊 would you like to follow each other? if the answer is yes, please follow me on my blog & i'll follow you back. https://camdandusler.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Znam jedynie żel kawa i wanilia z Isany, maskę oczyszczającą z Loreal, płatki kosmetyczne z Isany :) Spore denko :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Rzeczywiście, spore denko, ale nie znam żadnego ze zużytych przez Ciebie produktów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. No teraz z pewnością musisz kupić nowe cążki. Kto wie moze będą lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mnie ostatnio też "tubkowe" maseczki męczą i nie mogę ich wykończyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. też lubię żele Isana, ale o szamponach nie słyszałam. U mnie mniejsze denko, ale powoli do przodu ;) Szafka z zapasami pustoszeje :)

    OdpowiedzUsuń
  28. No i to się nazywa prawdziwe denko... super!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wiele produktów kojarzę, ale wielu też nie znam :D Zasmuciłaś mnie tym suchym szamponem Isana, że jest gorszy niż Batiste, bo dziś widziałam fajne zapachy i chciałam kupić, ale pewnie sobie daruję

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo lubię żele z Isany i bardzo lubię takie blogi bo można wiele ciekawych informacji na temat kosmetyków znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Znam Żel z Le petit Marselies. Miałam ten sam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)
Na pewno odwdzięczę się tym samym.

Copyright © 2016 Pirelka blog - Beauty Blog ♡ , Blogger