Petitfee - Black Pearl & Gold Eye Patch - Hydrożelowe Płatki pod Oczy
Witam po kolejnej przerwie :)
Jakiś czas temu skusiłam się na większe opakowanie hydrożelowych płatków pod oczy, bo mimo iż cena jednorazowo jest wysoka to jednak kupując w pojedynczych parach wychodzi jeszcze drożej.
Chwalona firma to Petitfee i to ona mnie skusiła. Mają sporo rodzai, ale skusiłam się pierwszy raz na te, które były w najkorzystniejszej cenie.. i dobrze, a dlaczego? Dowiecie się poniżej.
Skład:
Opakowanie i szata graficzna
Płatki oryginalnie zapakowane są w kartonik, dopiero w środku mamy plastikowy słoiczek z produktem. Szata graficzna jest identyczna na obydwu opakowaniach. Na boku jest papierowa naklejka z polskim opisem i składem.
Szata graficzna w tym rodzaju jest biało-złota z odrobiną czerni. Wygląda elegancko i ekskluzywnie.Okrągły słoiczek wygląda ładnie na łazienkowej półce, nie ściera się, nie pęka i nie sprawia problemów. Z łatwością się odkręca i zakręca.
W środku opakowania dostajemy przeźroczystą małą szpatułkę do oddzielania pojedynczych płatków co bardzo ułatwia wyjmowanie ich.
Pod wieczkiem znajduje się również zabezpieczenie.Płatki hydrożelowe Petitfee
Płatki od pierwszego ujrzenia prezentują się pięknie, są starannie i równo ułożone. Ich wygląd zachwyca, bo błyszczą się i mają mnóstwo złotych drobinek odbijających światło.
Dzięki szpatułce wygodnie się je wyciąga rozdzielając jeden od drugiego, gdyż są bardzo cieniutkie.
Są delikatnie zanurzone w esencji, chociaż nie solidnie i nie w całości. Początkowo jednak jest ok, dopiero pod koniec zaczyna brakować płynu i płatki robią się suche.
Ich kształt niestety jest nietypowy i nie pasuje mi.. niby wyglądają klasycznie to jednak okazuje się, że wycięte są dziwnie i nie pasują pod linię oczu.
Próbowałam je na różne sposoby nakładać, ale ani tak, ani tak nie pasują dobrze pod oko. Ten kształt już na starcie je u mnie spalił.
Działanie i moje wrażenia
Pomijając kształt i niewielką ilość esencji, której później zaczyna brakować płatki mają bardzo krótki termin przydatności, bo 2 miesiące od otwarcia.
Płatki powodują delikatne pieczenie i uczucie mrowienia, które na szczęście szybko znika i nie pozostawia podrażnienia. Skóra po nich jest napięta, nawilżona i rozświetlona. Trzymane w lodówce fajnie chłodzą i likwidują obrzęk błyskawicznie. Sprawdzają się fajnie po ciężkim dniu na wieczór, ale i po ciężkiej nocy do porannej pielęgnacji.
Skóra po tych płatkach wydaje się być bardziej wypoczęta.
Niestety przez krótką datę ważności nie zdążyłam ich zużyć o końca, esencja zniknęła i płatki był prawie suche, a dodatkowo po tych 2 miesiącach od otwarcia nałożone na twarz pieką niemiłosiernie i powodują zaczerwienienie i pieczenie skóry!
Kilka par poszło do kosza, a więc i pieniądze zmarnowane.
Płatki Petitfee moim zdaniem mają więcej wad niż zalet, a więc prawdopodobnie więcej ich nie kupię, choć kuszą mnie inne rodzaje.
Znacie te płatki Petitfee pod oczy? Jakie macie z nimi doświadczenia?
U mnie na razie nic nie przebija płatków Perfecta chłodzących!
Pozdrawiam,
Nie znam, ale nie kupię jak mają aż tyle wad. Lubię płatki pod oczy, ale muszą spełniać moje oczekiwania :)
OdpowiedzUsuńCzytałam o nich, nawet miałam ochotę spróbować, ale ten dziwny kształt, pieczenie i pozostałe aspekty sprawiły, że raczej się nie zdecyduję :)
OdpowiedzUsuńPierwszy raz się z nimi spotykam i absolutnie nie mam na nie ochoty
OdpowiedzUsuńJestem fanką takich płatków, jednak tych nie znam :)
OdpowiedzUsuńJa nie znam. Ogólnie chciałabym wypróbować jakieś płatki, które dałyby jakiś super efekt.
OdpowiedzUsuńCałkiem lubię te płatki, chociaż najbardziej te z SHANGPREE :)
OdpowiedzUsuńO niee... Faktycznie fatalne są te płatki! Zdziwiła mnie taka krótka data ważności szczególnie, że płatków w środku jest przecież sporo.
OdpowiedzUsuńCo do nakładania płatków, ja różnie to robię, ale jeszcze żadne w 100% nie dopasowały się do mojego kształtu oka :D
Miałam ostatnio w koszyku inną wersję tych płatków i teraz cieszę się, że zrezygnowałam z zakupu ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie płatki.
OdpowiedzUsuńLubię płatki pod oczy, zwłaszcza z zieloną herbatą ❤
OdpowiedzUsuńCiężko jest kupić dobre płatki pod oczy. Je w jednorazowych saszetkach też mnie denerwują. Można zrobić samemu: zaparzyć herbatę, moczyć przycięty płatek jednorazowy bawełniany i kłaść pod oczy. Ja nawet lubię zwykłą torebkę np. po herbacie zielonej kłaść na powieki, działa.
OdpowiedzUsuńto raczej nie dla mnie:(
OdpowiedzUsuńOj tak termin mocno goni, zwłaszcza, że to skóra pod oczami, a tu nie warto ryzykować. Chyba to sprawia, że po nie od jakiegoś czasu nie sięgam. Trzeba ich używać codziennie, a to nawet wieczorami wydaje się nierealne :P
OdpowiedzUsuńfaktycznie duzo 60 sztuk na 2 mies to trzeba byloby nakldaac prawie codziennie ;)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe te płatki, ale rzeczywiście mają dziwny kształt. Z chęcią bym je wypróbowała gdyby były tańsze 😊
OdpowiedzUsuńCo do kształtu jak dla mnie jest ok, większość tego typu płatków, które ostatnio kupuję w większych opakowaniach ma dokładnie taki sam. Co do daty przydatności to trochę lipa, choć z drugiej strony przy regularnym dziennym stosowaniu to nawet nie wypada źle... No, ale mała ilość esencji przekreśla je po całości.
OdpowiedzUsuńMarki nie znam, ale bardzo lubię używać płatki pod oczy :) może kiedyś będę miała okazję wypróbować.
OdpowiedzUsuńNie spotkałam się wcześniej z tymi płatkami pod oczy, ale mnie zaciekawiły :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Witam serdecznie ♡
OdpowiedzUsuńświetna recenzja. Nie znam tych płatków i raczej nie poznam.
Jeżeli będę miała okazję to przetestuję, na razie jestem na nie :)
Pozdrawiam cieplutko ♡
Nigdy nie uzywalam, ale wydaje mi sie ,ze to cos dla mnie!
OdpowiedzUsuńDziekuje za odwiedziny u mnie na blogu ,pozdrawiam cieplutko!
Pozdrawiam i zapraszam serdecznie! KLIK