×

Denko / Zużycia 'styczeń 2019'

Witajcie,

Czas najwyższy na styczniowe denko, bo uzbierało się tego sporo, a tu zaraz połowa kolejnego miesiąca.
Bez zbędnych ceregieli przechodzę do sedna, bo mam trochę do napisania o pustakach ;)

Denko / Zużycia 'styczeń 2019'

Denko / Zużycia 'styczeń 2019'

Kąpiel

Produktów do kąpieli uzbierało się sporo, jakoś w styczniu chyba przekroczyłam limit używania żeli i płynów do kąpieli, oczywiście razem z rodziną.
Palmolive, Coconut Joy to mocno kremowy żel pod prysznic, który zawiódł mnie zapachem, bo z kokosem nie miał wiele wspólnego, niestety. Pachniał bardziej kremowo niż kokosowo. Na plus jednak zasługuje jego wydajna i mocno kremowa, a także ekstremalnie pieniąca się konsystencja. Bardzo wydajny i w sumie miły w używaniu, bo skóra po nim jest nawilżona, miękka i taka dopieszczona dzięki bogatej konsystencji.
Zapach jednak zawodzi i jeśli nastawiamy się na kokosową woń, raczej jej nie otrzymamy i nie zadowoli naszego gustu.
Avon, płyn do kąpieli Vanilla Caramel to rodzaj płynów, które uwielbiam i sięgam po nie regularnie. Wersja zapachowa wanilii i karmelu jest przewspaniała, bardzo realna i ani trochę sztuczna. Pachnie słodko, ale wanilia tutaj nie wybija się na pierwszy plan, więc nie męczy. Pachnie jak jakiś deser karmelowo-waniliowy, z charakterystyczną dla karmelu nutą.
Jak każdy inny płyn z tej serii pieni się świetnie i jest bardzo wydajny.
Denko / Zużycia 'styczeń 2019'
Kąpiel borowinowa, Tołpa, spa detox to mój ulubieniec na ciężkie chwile i obolałe ciało. Wspaniale działa na wszelakie bóle, zmęczenie ciała i zakwasy. Pisałam o niej osobny post, a więc odsyłam do niego zainteresowanych.

ZobaczKąpiel borowinowa do odnowy biologicznej - Tołpa, spa detox

Isana, Limitowane żele pod prysznic, tutaj wykończyliśmy dwa zapachy. Rose & Cherry to ciekawy i intrygujący zapach, bo jest nieoczywisty i ładny. Nawet spodobał się mężowi i sam pochwalił jego zapach po użyciu. Pachnie kwiatowo-owocowo, ale nie jest to typowa róża, ani wiśnia.. to idealne połączenie dwóch tych zapachów, które tworzy harmonię delikatności i charakterystycznej ostrości dzięki lekko cierpkiej wiśni.
Drugi zapach to Japanese Harmony 'Garden Dreams', którego szata graficzna i zapach na sucho rozkochały mnie w sobie na tyle, że postanowiłam kupić podwójny egzemplarz.
Pisałam o nim ostatnio post, a więc zapraszam.

Zobacz takżeIsana, Limited Edition - Garden Dreams / Japanese Harmony


Pielęgnacja twarzy

To druga kategoria, w której tak dużo zdenkowałam i jestem z siebie dumna, bo wiele z tych produktów używałam już długo i dążyłam do ich wykończenia od jakiegoś czasu.
Pojawiły się tutaj też buble i ulubieńcy, ale o tym niżej w szczegółach.
Denko / Zużycia 'styczeń 2019'
Men's Lab, Rewitalizujący żel pod oczy dla mężczyzn, ten produkt kupiłam kiedyś z myślą o mężu, ale jak zwykle jego zapał używania kremu/żelu pod oczy nie trwał długo, a że tubka miała sporą pojemność, bo aż 30 ml żal było mi go wyrzucać, więc postanowiłam sama zacząć używać.
Niestety od początku nie zachwycił mnie, ani nawet go nie lubiłam, bo to żel, a ja w okolicę oczu konsystencji żelowych wyjątkowo nie lubię.
W związku z tym, że nie nawilżał on okolicy oczu stosowałam go na noc, a na dzień używałam Vichy Idealia, krem pod oczy rozświetlający, który też na dłuższą metę się nie spisał. Miał białą, dość lekką konsystencję o lekko perłowym wykończeniu, co na skórze nie było widoczne.
Jednak stosowany jakiś czas ten duet sprawił, że skóra zaczęła się wysuszać, a z czasem dostałam uczulenia i nie wiem od którego z nich, bo próbując to zweryfikować nie byłam nawet w stanie, ponieważ po obu moja skóra była w złej kondycji. Ewidentnie coś nie służyło mojej skórze wokół oczu, albo zwyczajnie kremy były za długo w użyciu i zdążyły się zepsuć.
Postanowiłam się ich pozbyć, bo po spuchnięciu powieki i jej łuszczeniu się nie miałam ochoty nadal szukać i eliminować winowajcy.
Marion, olejek arganowy używałam na noc, czasem wraz z kremem, czasami solo. Był ok, ale nic ponad to. Niestety producent obiecuje 100% naturalny olejek, a niestety skład mówi co innego, a więc tu małe oszustwo skreśla dla mnie ten produkt i daje do myślenia o marce. W olejku jednak skończyła się data ważności i szybko zaczął śmierdzieć, więc nie skończony poleciał do denka.
Delia, Dermo System, Woda micelarna to kolejny świetny produkt z tej serii Delii. Pisałam o nim w przedostatnim poście, a więc odsyłam tych, których ciekawi, a nie mieli okazji jeszcze czytać posta.

Zobacz postDelia, DERMO SYSTEM - Woda micelarna do twarzy i okolic oczu

Jeden z ulubionych ostatnio żeli do mycia twarzy to ten z Biolaven, on jak i cała seria Biolaven bardzo się u mnie dobrze spisały i z chęcią powrócę ponownie.
Pisałam o nim pełną recenzję, więc zainteresowanych odsyłam.

Przeczytaj o...Biolaven, Żel myjący do twarzy

Tego samego producenta, ale marki Sylveco skończyłam mgiełkę-tonik do twarzy, która była w miesięczniku 'Zwierciadło'. Miałam dwie butelki, ale nie przypadła mi do gustu na tyle, by używać drugą, a więc poleciała do znajomej.
Mgiełka-tonik nie zachwycił mnie działaniem i to kolejny produkt Sylveco, który przeszedł bez echa i nie ma w nim nic co, by mnie kusiło do tej marki. Zdecydowanie z Sylveco nie jest mi po drodze.
Po prosto produkt ok, nic więcej!
Nacomi, Czarne mydło dostałam 'odlewkę' od Ani i z chęcią spróbowałam jego działania, które od dawna mnie ciekawiło. Jest świetne jako peeling enzymatyczny oraz doraźnie do umycia twarzy zamiast żelu. Genialnie oczyszcza skórę, która skrzypi po jej zmyciu! Uspokaja ją i pomaga w walce z niedoskonałościami.
Stosowałam również na skórę głowy i był również OK!
Na pewno sięgnę po pełnowymiarowe opakowanie jak troszkę pokończę zapasy, albo trafię na jakąś fajną promocję.
I na koniec w kategorii pielęgnacji twarzy wykończyłam peeling cukrowy Loreal z pestkami kiwi. To mój ulubieniec ostatnich miesięcy w dziale peelingów, a jego zapachu nie da się opisać. Zachwyca !
Pisałam o nim tutaj...

Peeling do twarzy oczyszczający, Loreal Sugar Scrubs


Pielęgnacja ciała

Denko / Zużycia 'styczeń 2019'
Peelingów do ciała miałam i mam sporo do wykończenia, ale nie wszystkie lubię i dlatego idzie mi opornie. Ten suchy peeling kawowy Nacomi zużyty nie do końca długo czekał, aż w końcu udało mi się go prawie na siłę wykończyć. Peeling nie jest zły, nawet powiedziałabym, że jest dobry i efekt po nim jest fajny, ale taka sypka forma zdecydowanie mi nie odpowiada i nie lubię jej.
Brudzi wannę strasznie, ciężko go zmyć z ciała, bo wchodzi w każdy zakamarek ciała, sypie się niemiłosiernie.
Dodatkowo opakowanie dostaje u mnie minusa!
Wykończyłam też kosmicznie wydajną emulsję do higieny intymnej Biały Jeleń z naturalnym prebiotykiem. Kupiłam ją kiedyś, bo mojego płynu nie było i okazał się być bardzo dobrze tolerowany przez moją okolicę intymną, a więc pozostałam przy nim, bo nie lubię produktów do higieny intymnej często zmieniać jeśli mi służą. Dodatkowo jest tani, a duży i wydajny.
Także kolejne opakowaniu już w użyciu.

Zobacz pełną opinięSuchy peeling kawowy do ciała 'KOKOS', Nacomi


Kolorówka

Tutaj tylko jeden produkt, a mianowicie Puder Sypki Laura Mercier, który przeszedł u mnie bez większego zachwytu, choć był fajny i dobry, ale nie za tę cenę.
Za cenę dużo niższą mam ulubieńców, którzy są tak samo dobrzy, a może nawet i lepsi?!
Pełna opinia w osobnym poście.

Zobacz pełną recenzję Laura Mercier - Puder Translucent Loose Setting Powder | Czy warto go kupić?
Denko / Zużycia 'styczeń 2019'

Saszetki, próbki , miniaturki i akcesoria

Denko / Zużycia 'styczeń 2019'
Zacznę od umilaczy do kąpieli, w Lidlu za jeden złoty z hakiem kupiłam z ciekawości perełki do kąpieli, pachniały przecudownie moją ulubiona gruszką. Lekko natłuszczały wodę i barwiły na żółto. Całkiem przyjemne i chętnie sięgnę po nie jak znowu pojawią się w sprzedaży.
Sól do kąpieli na dobre sny Isana to mój ulubiony rodzaj z jednorazówek i zawsze do niej wracam.
Będąc w temacie saszetek wypróbowałam dwa kremy pod oczy, pierwszy to Łagodzący krem pod oczy Sylveco, który był bardzo wydajny, ale również przeszedł u mnie jak to Sylveco bez większego echa. Zapach też mi się nie spodobał. A drugi to Clochee, Intensywnie regenerujący krem-maska pod oczy, który zachwycił mnie swoim działaniem i bogatą, aczkolwiek nie ciężką konsystencją. Będę się na niego czaić w jakieś promocji, bo jest dość drogi.
Wykończyłam też dwie wersje mini opakowań maseczek
Pierwsza to Phenome, którą od razu polubiłam. Buzia była po niej gładziutka, odświeżona i wyglądała na bardziej wypoczętą i zdrową. Maseczka w dużej mierze wchłaniała się w skórę. Jedyny minus to taki, że ślizgała się podczas zmywania.
Druga to oczyszczająco-detoksykująca Lumene z serii Sisu. Miałam ją już kilka razy i niezmiennie lubię ją tak samo. Maseczka ma w sobie złuszczające cząstki z arktycznej żurawiny. Skóra po niej jest gładka, świeża i świetnie oczyszczona.
Nitka dentystyczna Oral-B essentialfloss, stały bywalec u mnie, podobnie jak płatki kosmetyczne Isana Bio, których już chyba nie muszę nikomu przedstawiać.

Dla mnie to denko to jedno wielkie WOW i ogromnie cieszę się, że tyle rzeczy udało mi się wykończyć, zwłaszcza produkty, które 'męczyłam' od jakiegoś czasu.

A jak Wasze denka/zużycia stycznia?

Pozdrawiam,

33 komentarze:

  1. Pokaźne denko! U mnie niestety aktualnie sporo kosmetyków pozaczynanych i daleko im do dna :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Spore denko, u mnie to chyba nigdy nie będzie taki pokaźny zestaw zużytych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spore denko :) Znam tylko żel Biolaven, którego sama obecnie używam i jak dotąd jest super, a to dopiero początek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spore denko! Jak już chyba kiedyś tutaj wspominałam również uwielbiam płyny z Avonu, ta wersja była dla mnie za słodka. Ale całym sercem kocham wariant jaśminowy 😍

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam tylko tonik Vianka - jednak nie ma szału, bardziej mojej cerze podpasowała wersja zielona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo się tego Ci uzbierało kochana. Nie znam tych kosmetyków. 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam tylko czarne mydło Nacomi ;O
    Ja już denek nie robię. Na razie w tym miesiącu wykończyłam maskę Kallos Mango i kremy do twarzy Bielendy zielona herbata.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie widziałam tych żeli z Isany u mnie :( od listopada jakoś ciągle są te same zapachy w moim rossmannie

    OdpowiedzUsuń
  9. szukam dobrego pudru wiec chyba znow wroce do Laura M, piekne denko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Akurat tych żeli Isany nie miałam, bo unikam wiśniowych i różanych zapachów ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sporo tego zużyłaś. Żele z Isany i czarne mydło z Nacomi wielbię! Śliczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. W sumie z Twojego denka to tak naprawdę niewiele znam, tylko puder Laury, który przy mojej suchej cerze sprawdził się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie w styczniu dużego denka nie było, ale sporo kosmetyków wrzuciłam ponieważ data ważności minęła

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo lubię markę Biolaven i zapach ich kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawi mnie to czarne mydło, koleżanka też je zachwala, może się w końcu skuszę na nie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Na prawdę sporo tego :) ja nie robię denka więc nie wiem ile u mnie tego było ale na pewno nie tak dużo jak u Ciebie :D :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie wiadomo, jak ja denek nie robiłam myślałam, że prawie nic nie zużywam, bo nie kontrolowałam :)

      Usuń
  17. Znam tylko tonik-mgiełkę z Vianka, ale już nie pamiętam, jak działał:) Chyba szału nie zrobił. U mnie w styczniu było standardowo jeśli chodzi o denko:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkoda, że żel kokosowy nie pachnie kokosem. Obecnie mam wariant kawowy i bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj tak, czarne mydło, to moc :)

    OdpowiedzUsuń
  20. moje nie aż tak wielkie, ale zawsze :) zużyłam 2 kremy z czego się cieszę i żel do mycia twarzy 500ml, więc też się trochę zeszło zanim zdenkowałam. Miałam próbki Biolaven kremu do twarzy i były fajne. a na żel też się czaję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. tez mam ten tionik z vianka :) u mnie sie swietnie sprawdza!

    OdpowiedzUsuń
  22. czarne mydło! fantastyczne jest! :D idealne oczyszczanie twarzy :D
    http://czynnikipierwsze.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Zaciekawiłaś mnie tym kremem-maską Clochee, ponieważ mam teraz krem-maskę (ale do twarzy) z Pure by Clochee i zapowiada się fajnie. W dwóch produktach nasze wrażenia się rozmijają, ponieważ ja do czarnego mydła Nacomi nie wrócę, a z kolei tonik-mgiełkę lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. widze ze uzywasz moich ulubionych platkow :) my chwilowo kapiemy sie w emolientach bo skora jednego synka stala sie sucha jak wior po isanach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Isanami i 'dorosłymi' żelami pod prysznic też nie myję skóry dzieciom, dla nich mam lepsze produkty, bo też są wrażliwe bardzo.

      Usuń
  25. Bardzo lubię produkty tołpa i biały jeleń z tych drogeryjnych oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Żel z Palmolive również zapachem mnie nie powalił - obok kokosa to, to nawet nie stało....

    OdpowiedzUsuń
  27. Dużoo tego :)
    Ja niedawno zamówiłam czarne mydło z NaturalMe bardzo je lubię.Jestem też bardzo ciekawa żelu do mycia Isana, jeszcze nigdy na nie się nie zdecydowałam,a bardzo dużo czytam o nim na blogach.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie obecnie denko leży i kwiczy, mało zużywam. Same nowości jak dla mnie pokazałaś. Kiedyś myślałam o kremie pod oczy vichy. Szkoda że jest przeciętny, liczyłam na dobre efekty. Dobrze że koniec końców nie kupiłam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)
Na pewno odwdzięczę się tym samym.

Copyright © 2016 Pirelka blog - Beauty Blog ♡ , Blogger